piątek, 30 listopada 2012

Imagin 6

Tego imagina dedykuję przyjaciółce Patrycji ;*

~*~

- Między nami koniec. Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwy z nową dziewczyną i, że będziesz jej wierny. Idę się spakować. Jutro wrócę po resztę swoich rzeczy. - mimo, że mój ukochany właśnie przyznał się do zdrady, byłam spokojniejsza niż zwykle. Mój były już chłopak siedział załamany w salonie, a ja poszłam do sypialni. Spod łóżka wyciągnęłam walizkę i położyłam ją na wcześniej wspomnianym meblu. Otworzyłam walizkę i szafę, z której zaczęłam po kolei wyciągać ubrania i chowałam je. Gdy już to zrobiłam zamknęłam walizkę i zeszłam z nią na dół. Chłopak siedział wciąż w tym samym miejscu i przyglądał się każdemu kolejnemu ruchowi. W jego oczach można było zobaczyć kilka uczyć. Smutek. Złość. Przeprosiny. Nienawiść. Oprócz tego, z jego brązowych tęczówek wylewały się pojedyncze łzy. Było mi go szkoda, ale nie mogłam mu teraz wybaczyć. Potrzebuję czasu. Ostatni raz spojrzałam na bruneta, ubrałam płaszcz i buty i wyszłam z domu. Wyciągnęłam z kieszeni spodni komórkę i zadzwoniłam po taksówkę, która po chwili stała obok mnie. Do bagażnika schowałam walizkę i wsiadłam do samochodu. Gdy ostatni raz spoglądałam na dom w oknie zauważyłam postać chłopaka. Płakał. Kiedy ujrzałam ten widok mi również zachciało się płakać. Z oczu spłynęło kilka łez. Mimo to, nie chciałam mieć z nim już nic wspólnego. Schrzanił sprawę, choć mówił, że mnie kocha. A ja głupia mu wierzyłam.
* 2 lata później *
- Katy! Chodź do mamy! Wujek Liam i ciocia Danielle przyszli do Ciebie! - krzyknęłam, a zza rogu wybiegła mała dziewczynka. Katy urodziła się osiem miesięcy po moim zerwaniu z Zayn'em. Przypominała go całą osobą. Mała mulatka o brązowych oczach i ciemnych włosach lubiąca przeglądać się w lustrach. Mała gdy zobaczyła gości, od razu pobiegła w ich stronę i pierwsze co zrobiła to przytuliła się do Dan. Katy ją uwielbiała. Danielle tańczyła razem z małą, ona zawsze powtarza, że będzie jak ciocia. Dan wzięła małą na ręce, a ta ją wyściskała. Uśmiechnęłam się widząc ten widok.
- Dobra, teraz kolej na zazdrosnego wujka - Liam spojrzał na Katy. Mała pokiwała tylko przecząco główką, a Payne zaczął udawać, że płacze. Katy gdy go zobaczyła wyciągnęła do niego rączki, a on zadowolony wziął ją na ręce i pobiegł do salonu. Razem z Danielle poszłyśmy tam, a widząc to co się tam działo zaczęłyśmy się śmiać. Katy trzymała w rączkach łyżki i biegała za Liam'em, który przed nią uciekał. Widząc przerażoną minę Liam'a nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Zaczęłam gonić córeczkę po pokoju. Gdy ją złapałam i zabrałam jej łyżki Liam mnie przytulił i zaczął dziękować. Dan gdy to zobaczyła " kaszlnęła " . Liam odsunął się ode mnie i wyszedł do przedpokoju.
- Dobra, przejdźmy do setna sprawy. Przyszliśmy tu z dwoma sprawami. Pierwsza to... - Payne wszedł z powrotem do salonu, a zza pleców wyciągnął lalkę i podał ją małej, która zaczęła klaskać w dłonie. - Druga to zaproszenie Was na nasz ślub. - Dan i Li zrobili poważne miny.
- Ale przecież tam będzie Zayn. - prawie krzyknęłam.
- Wiemy, ale bardzo chcemy, żebyście się tam pojawiły.- mówiąc to spojrzała na bawiącą się nową zabawką Katy.
- No dobrze, ale zrobię to tylko i wyłącznie dla Was. - uśmiechnęłam się, a para zrobiła to samo i mnie przytuliła.
- Dobra, koniec tych czułości. My musimy lecieć rozdać resztę zaproszeń. - Dan wstała i pociągnęła za sobą Liam'a. Ja odprowadziłam ich do drzwi i razem z córką pożegnałyśmy gości.
* dzień ślubu *
- Mamo! Sybko. Auto jus psyjechało! - mała wbiegła do łazienki jak poparzona. Ja skończyłam się malować i wzięłam ją na ręce.
- Już idziemy. Mama ubierze buciki i idziemy. - postawiłam Katy na ziemię i włożyłam buty i płaszcz. Z powrotem wzięłam ją na ręce i wyszłam z domu. Zamknęłam go na klucz i wsiadłam do czekającej już taksówki. Podałam młodemu chłopakowi adres kościoła i ruszyliśmy. Droga przebiegła szybko. Mała była strasznie podekscytowana, a ja bałam się zobaczyć Zayn'a. Myślałam jak to będzie. Czy się zorientuje? Z zamyślenia ocknęła mnie córka, która szturchała mnie wołając, że jesteśmy na miejscu. Zapłaciłam taksówkarzowi i wyszłam z samochodu. Weszłam do kościoła i zajęłam miejsce z samego tyłu. Katy była trochę niezadowolona, ale po chwili się uspokoiła. Przez jakąś część mszy wypatrywałam wzrokiem Malika. Gdy już go znalazłam ciągle na niego patrzałam. W ciągu tych dwóch lat trochę się zmienił. Mała była spokojna przez mszę. Wgapiła się w Danielle jak ja w Zayn'a. Na koniec mszy zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i pojechaliśmy na wesele. Na sali wypiliśmy szampana, młoda para zatańczyła swój pierwszy taniec, a potem Danielle porwała mi córkę, a a jej męża. Tańcząc miałam nadzieję, że Zayn mnie nie zobaczy, ponieważ na parkiecie było jeszcze kilka par, a jeżeli już to mnie nie pozna. Po skończonym tańcu z Liam'em przyszła pora na Katy. Wzięłam ją na ręce i szalałyśmy na parkiecie. Po chwili dołączyła do nas El i Dan i tańczyłyśmy w kółeczku. Potem doszedł do nas Liam, ale zamiast tańczyć z nami wziął Katy i poszedł tańczyć z nią sam. Ja przeprosiłam dziewczyny i poszłam usiąść na swoje miejsce i się czegoś napić. Po kilkunastu minutach kapela zrobiła sobie przerwę więc Katy pobiegła do mnie, by się czegoś napić. Porozmawiałyśmy chwilę i w pewnym momencie poczułam jak ktoś za mną siada.Odwróciłam się i niemal spadłam z krzesła. Przede mną siedział nie kto inny jak sam Zayn Malik. On widząc moją reakcję trochę się speszył, ale próbował to ukryć pod uśmiechem. Ja odwróciłam się z powrotem i wzięłam córeczkę na kolana. Ona usiadła na nich i wyciągnęła rączki po leżącego na stole banana. Chciałam jej go podać, ale Mulat mnie wyręczył. Mała spojrzała na niego wyszeptała ciche " Dziękuję ", a on uśmiechnął się.
- Patricia. Proszę, porozmawiaj ze mną. - Obróciłam się w jego stronę i spojrzałam mu w oczy. Można było w nich dostrzec smutek.
- Nie mamy o czym rozmawiać. - Starałam się mówić obojętnie i nie okazywać skruchy, ale przy nim nie umiałam udawać. Z trudnością mi się to udało.
- Właśnie, że mamy. Dobrze wiesz, że nie zrobiłem tego świadomie. Kocham Cię.
- Zayn, zdradziłeś mnie. I jeszcze się do tego przyznałeś. Wiesz jak ja się poczułam? - W moich oczach było już pełno łez, a jedna z nich spłynęła mi po policzku.
- Wiem, że źle zrobiłem. Żałuję tego. Gdybym mógł cofnąć czas zrobiłbym to. Uwierz mi. Kocham Ciebie i tylko Ciebie. - Chłopak chwycił mnie za rękę i złożył na moich ustach nieśmiały pocałunek. Katy gdy to zobaczyła uderzyła Malika. Uśmiechnęłam się, a on zrobił to samo. Po chwili zorientował się, że coś jest nie tak i poczułam na sobie jego pytający wzrok.
- Czy to... - chłopak nie wiedział jak to powiedzieć, a ja pokiwałam potwierdzającą głową.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś ?
- Bo nie chciałam tego mówić. Nie chciałam zawracać Ci głowy.
- Ale czym ? Przecież wiedziałaś, że chcę mieć dziecko. Wiedziałaś, że chcę mieć je z Tobą.
Na moich policzkach pojawiły się rumieńce.
- Mamo kim jest ten pan ? - Córeczka szepnęła mi na ucho, ale wystarczająco głośno by jej ojciec to usłyszał.
- Cześć. Jestem Zayn i jestem Twoim tatą. - Mulat uśmiechnął się, a mała zrobiła to samo i przytuliła się do chłopaka.

czwartek, 1 listopada 2012

Imagin 5

" Ty. Ja. Park. Fontanna. Dziesięć minut. "
Nie ma co, miły to on jest bardzo. Rozczesałam moje długie, blond włosy i spięłam je w wysokiego koka. Ubrałam kozaki, płaszcz, szalik i zamiast czapki nauszniki, by nie zniszczyć zrobionej chwilę temu fryzury. Wyszłam z domu i zamknęłam go. Ruszyłam w stronę parku, do którego miałam bardzo blisko. Po około pięciu minutach byłam na miejscu. Brunet czekał już na mnie. Siedział na naszej ławce. To zawsze tutaj się spotykaliśmy, gdy musieliśmy coś sobie powiedzieć. Lou był moim przyjacielem od dzieciństwa. Teraz on ma dwadzieścia jeden lat, a ja dziewiętnaście. Ale dwa lata temu coś się wydarzyło. Zakochałam się w nim. Nigdy mu tego nie powiedziałam bo bałam się niszczyć naszą piętnastoletnią przyjaźń. Zawsze gdy go widzę moje serce zaczyna bić mocniej. Tym razem też tak było. Podeszłam do ławki i na niej usiadłam. Brunet spojrzał na mnie.
- To co się stało ?- Uśmiechnęła się.  Dopiero teraz zauważyłam jego czerwone oczy. Spoważniałam. - Dlaczego płakałeś ? Lou co się stało ?
- Zerwała ze mną. - No tak, zapomniałam dodać, że Lou jest, a raczej był z Eleanor. Szczerze jej nienawidziłam. Ale teraz mogłabym ją zamordować.
- Co ? Ale jak to ? Dlaczego ?
- No domyśl się! Nie chciałem jej kupić jakiejś torebki. Powiedziałem jej, że jest za droga. A ta się oburzyła i poszła. Więc ja też poszedłem do domu. Wchodzę do środka i dostaję SMS 'a : "Sorry, ale to koniec. Nigdy Cię nie kochałam. Eleanor." Jaki ja byłem głupi. Dlaczego Was nie posłuchałem ?
- Nie martw się. Ona nie była ciebie warta. Znajdziesz inną, lepszą. Obiecuję.
- A wiesz co jest najlepsze ? - spytał, patrząc na mnie i ocierając łzy. - Że dzięki niej zrozumiałem kogo tak naprawdę kocham.- Chłopak uśmiechnął się, a ja posmutniałam.
- To zadzwoń do niej. Teraz, przy mnie. Chcę wiedzieć kto jest tą szczęściarą. - powiedziałam wymuszając uśmiech. - No już. - poganiałam go.
- Masz rację. - wyciągnął telefon z kieszeni spodni i wybrał jakiś numer. Znał go na pamięć. Wpisał go szybko. Nacisnął zieloną słuchawkę i przyłożył komórkę do ucha. Uśmiech ani na chwilę nie schodził z jego twarzy. W mojej kieszeni coś zaczęło wibrować. Wyciągnęłam z niej komórkę i popatrzałam na wyświetlacz. Na ekranie widniał napis " Lou dzwoni " Uśmiechnęłam się i odebrałam.
- Halo ? - spytałam.
- Nicky to ty ?
- Tak to ja. Lou czego chcesz ? - spytałam śmiejąc się.
- Muszę co coś powiedzieć.
- Słucham.
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też. - powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę. On popatrzył na mnie zdziwiony.
- Na prawdę ? - spytał niedowierzając.
- Tak. Kocham cię już od dwóch lat, ale bałam się powiedzieć, bo byłeś z El i nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni.
- Ej, to już nie ma znaczenia. Kocham cię, ty kochasz mnie. Wszystko nareszcie odnalazło sens.
- Masz rację. Masz ochotę na ciepłe kakao ?
- Zawsze.- Lou chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę mojego domu. Byliśmy w środku momentalnie. Rozebraliśmy się i poszliśmy do kuchni. Louis pomógł mi zrobić gorąc napój. Gdy był już gotowy dodałam jeszcze pianki, bitą śmietanę i rozkruszyłam na nią czekoladą. Dodałam jeszcze czekoladowe rurki. Poszliśmy do salonu i delektowaliśmy się napojem, ciągle patrząc sobie w oczy. Nigdy nie sądziłam, że moje marzenie się spełni. Gdy wypiliśmy swoje kakao położyliśmy się, otuleni w koc i przytuleni do siebie.
- Kocham cię Nicky.
- Ja ciebie też Louis.
- Wiesz, że musimy wszystkim powiedzieć prawdę.
- Wiem. Najgorzej będzie z fanami. Myślisz, że mnie polubią ?
- No jasne. Kocham cię ! - uśmiechnął się i wpił w moje usta. Przytuliliśmy się do siebie i zasnęliśmy.