sobota, 2 marca 2013

Imagin 11

Part II imagina o Hazzie.
Part I *klik*


* 2 lata później *
Razem z Darcy i Fabianem poszłam na spacer. Gdy dwa lata temu Harry mnie zostawił byłam w trzecim tygodniu drugiej ciąży. Teraz Darcy ma dwa i pół roku, a Fabian nie całe półtora. Harry nadal nie dawał znaku życia. Mimo to nie poddawałam się. Czekałam na niego. Dzisiaj mija rocznica naszego związku. To już pięć lat. Darcy podbiegła do fontanny, która stała na środku placu, a Fabian spał. Ja usiadłam na ławce i zaczęłam czytać książkę, co jakiś czas spoglądając na Darcy, czy nic jej nie jest. Po około trzydziestu minutach z wózka dobiegł mnie płacz. Wzięłam małego na ręce i dałam mu soczek. Synek od razu się uspokoił. Gdy wygodnie usiadłam zorientowałam się, że przygląda mi się jakiś mężczyzna, który usiadł obok. Nie mogłam w to uwierzyć. W mich oczach pojawiły się łzy. Obok mnie siedział właśnie Harry. W jego oczach także można było dostrzec łzy. Siedzieliśmy tak w ciszy patrząc na siebie. W końcu nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem. Ukochany zbliżył się do mnie, pocałował w czoło i przytulił. Siedzieliśmy tak przez około dziesięć minut. Z moich oczu nadal kapały łzy. Po chwili podbiegła do nas Darcy. Patrzyła na nas pytająco.
- Mamo. Kim jest ten pan? - spytała córeczka. Harry odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie. Ja pokiwałam głową na znak "tak". Chłopak zszedł z ławki i uklęknął przed małą.
- Cześć. Ja jestem Harry. Jestem twoim tatą. - mimowolnie uśmiechnęłam się. Mała zrobiła to samo i przytuliła się do chłopaka. Wyszliśmy z parku jako szczęśliwa rodzina.

* 3 lata później *

- Czy ty Harry Styles, bierzesz sobie tę o to Katy za żonę?
- Tak.
- Czy ty Katy Johnson, bierzesz sobie tego o to Harrego za męża?
- Tak.
- Harry, możesz pocałować pannę młodą.
Chłopak chwycił w dłoń mój podbródek i delikatnie musnął moje wargi swoimi. Wszyscy zgromadzeni zaczęli klaskać, a my uśmiechaliśmy w przerwach na pocałunki. Po upływie godziny znaleźliśmy się na sali. Pierwszy taniec zatańczyliśmy w czwórkę. Ja, Harry, Darcy i Fabian. Dzieci niestety po chwili zrezygnowały i pobiegły do Anne, więc mogliśmy zatańczyć tylko we dwoje. Patrzyliśmy sobie w oczy. Czułam, że już na zawsze będziemy razem. Kochając się. Chłopak przybliżył swoją twarz do mojej.
- Kocham Cię. - szepnął. - Już na zawsze będziemy razem. - dodał.
- Ja też Cię kocham. - powiedziałam i musnęłam jego wargi swoimi.

środa, 30 stycznia 2013

Imagin 10

Piątek, godzina dziewiąta trzydzieści siedem.
Mój słodki sen przerywa głośne pukanie do drzwi. Już otworzyłam usta by krzyknąć "Mamo! Otwórz!", ale przypomniałam sobie, że tydzień temu przeprowadziłam się. Przez ten tydzień nikt nie składał mi wizyty, więc byłam ciekawa, kto to może być. Wydobyłam z siebie głośne " Już idę! ", ponieważ pukanie nasiliło się. Założyłam na siebie szlafrok, a na stopy wsunęłam mięciutkie kapce w kształcie różowych świnek. Uwielbiałam je. Wyszłam z pokoju, zeszłam na dół po schodach i skierowałam się w stronę drzwi przeczesując palcami długie, czarne włosy. Gdy już doszłam do wyjścia przekręciłam dwa razy klucz w lewą stronę i pociągnęłam za klamkę. Po drugiej stronie nikogo nie było. Zdenerwowałam się, ponieważ ktoś mnie budzi, a później ucieka. Już chciałam zamykać drzwi, gdy z każdej strony wyskoczyło pięciu idiotów. Ja zaczęłam piszczeć, trzymając się za serce, które prawie wyskoczyło z klatki piersiowej. Na czele całej bandy głupków stał nie kto inny jak sam Harry Styles. Harry jest moim starszym bratem. Są tego plusy i minusy. Kocham go, ale czasem mam ochotę go zabić. Na przykład w tym momencie.
- Witaj siostrzyczko. Jak ci się mieszka samej ? - spytał mnie i posłał jeden z tych jego uroczych uśmiechów, jak gdyby nigdy nic.
- Nienawidzę cię. Wiesz o tym ? - ja również posłałam mu swój uroczy uśmiech, bym po chwili mogła zabijać go wzrokiem.
- Ej, nie złość się. Złość piękności szkodzi złotko. - powiedział i wszedł do środka.
- Proszę, wejdź. - powiedziałam z ironią. - Chłopaki, wchodźcie. - zaprosiłam ich do środka. Chłopcy usiedli na kanapie, a ja zamknęłam drzwi.
- Dlaczego Harry nie jest taki jak ty ? - spytał mnie błagająco Malik.
- Bo jak był mały uderzył się w głowę. Idiotyzm mu został do tego czasu.- zaśmiałam się, a chłopcy zrobili to co ja. Tylko nie Harry, który posłał mi wrogie spojrzenie.
- Braciszku nie złość się. Złość piękności szkodzi.
- Bardzo śmieszne. - odpowiedział obrażony Loczek.
- Dla mnie bardzo. Chłopaki macie ochotę na naleśniki ? - zwróciłam się do tej w miarę normalniejszej części zespołu.
- Jasne. - odpowiedział momentalnie Horan.
- Okej. Liam pomógł byś mi ? - spojrzałam na niego, a on widocznie się speszył. Zdziwiło mnie to. Od jakiegoś czasu tak się zachowuję. W sumie, to od zerwania z Danielle. Gdy się rozstali pocieszałam go. Muszę się nad tym zastanowić.
- Jasne. - poszliśmy do kuchni. przygotowałam szybko tyle ciasta, by wystarczyło na naszą szóstkę i wyciągnęłam patelnię z szafki. Li stał tylko i przyglądał się moim ruchom. Bałam się trochę, że w końcu się o coś potknę i przewrócę na jego oczach. Gdy tylko o tym pomyślałam, zarumieniłam się. W końcu popatrzyłam na niego. On już nie patrzył na mnie tylko na czubki swoim stóp.
- Liam co się dzieje ? - wypaliłam w końcu.
- A dlaczego pytasz ? - spytał trochę podenerwowany.
- Jak to dlaczego? Od twojego rozstania z Danielle zachowujesz się jakoś dziwnie w mojej obecności. Jak do ciebie mówię, to odpowiadasz zdenerwowany. O co ci chodzi ?
- Nie wiem, czy mogę ci powiedzieć. - chłopak znów był lekko zdenerwowany, ale nie patrzył na mnie.
- Pewnie, że możesz. Jesteśmy przyjaciółmi.
- No właśnie. Przyjaciółmi! I właśnie w tym jest problem. - Chłopak popatrzył na mnie z wyrzutem, lecz po chwili zamiast tego można było zobaczyć w jego oczach smutek i niezadowolenie.
- Nie rozumiem. - Brunet spojrzał mi w oczy, zbliżył się do mnie i chwycił za ręce.
- [T.I.]. Ja Cię kocham. - Gdy Liam wypowiedział te słowa nie wiedziałam co powiedzieć. Zatkało mnie. Gdy chłopak to zauważył posmutniał. Puścił moje dłonie i chciał wyjść z kuchni, lecz go zatrzymałam.
- Gdzie idziesz?
- Jak najdalej stąd. Nie mogę patrzeć na osobę, którą kocham bez wzajemności.
- Ale kto powiedział, że bez wzajemności. - uśmiechnęłam się, a brunet zrobił to samo. Przybliżyłam swoją twarz do jego i musnęłam jego wargi swoimi. Zrobiliśmy jeszcze chłopakom naleśniki i wyszliśmy z kuchni już jako para.