niedziela, 28 października 2012

Imagin 4


 Part I

 Piosenka


- Harry, obudź się.
- Po co?
- Mała płacze. Idź do niej.
- Ale dlaczego ja ?
- Bo to zawsze ja do niej chodziłam. - chłopak westchnął cicho i wytarmosił się z łóżka. Wyszedł z pokoju i skierował się do pokoju naszej córeczki. Nagle z pokoju dobiegł mnie jakiś krzyk. Wybiegłam szybko z pokoju i po dosłownie dwóch sekundach znalazłam się w pokoju Darcy. Harry chodził nerwowo po pokoju z małą na rękach, a ta ciągle płakała i nie chciała się uspokoić. Chłopak jak mnie zobaczył oddał mi dziewczynkę i wyszedł z pokoju. Zdenerwowałam się. Nakarmiłam dziecko i położyłam ją spać. Następnie weszłam zdenerwowana do naszej sypialni. Harry siedział na łóżku odwrócony plecami do mnie. Pokręciłam głową i zabrałam swoją poduszkę oraz koc. Poszłam spać do małej. Na szczęście była tam kanapa. Położyłam się na niej i tak jak moja córeczka momentalnie zasnęłam. Obudziłam się około dziesiątej rano. Gdy mała jeszcze spała poszłam na dół do kuchni. Przygotowałam jej ulubioną, bananową kaszkę, a sobie zrobiłam płatki z mlekiem. Położyłam posiłki na tacy i z powrotem weszłam na górę. Darcy już zdążyła się obudzić więc postanowiłam ją nakarmić. Gdy wszystko już zjadła położyłam ją i sama zjadłam swoje śniadanie. Gdy je jadłam zastanawiałam się o co wczoraj Hazzie chodziło. W ogóle gdzie on jest. O tej porze siedzi już przed telewizorem, a nic tam przecież nie słyszałam. Trochę podenerwowana odłożyłam miskę na stolik i poszłam do sypialni. Loczka nie było. Szafa była otworzona. Nie było w niej ubrań Harry'ego. Na łóżku była jakaś kartka.

                                                                                       
                                                              
                                                               " Droga Katy,
Przepraszam, że Cię zostawiłem. Kocham Cię i zawsze tak będzie, ale ja już nie mogę. Wytrzymałem sześć miesięcy i dłużej nie wytrzymam. Potrzebuję odpoczynku. Kocham Cię i Darcy tak samo, ale już tak nie umiem. Mamy tylko osiemnaście lat. Potrzebuję czasu. Nie szukaj mnie. Za niedługo się odezwę. Obiecuję,
Na zawsze Twój Harry. "



Właśnie tego najbardziej się bałam. Że mnie zostawi. No i stało się. Moje najgorsze przeczucia się potwierdziły. Trzymałam mocno kartkę, a z moich oczu lały się łzy. Ale nie mogłam się poddać. Nie dla niej. Z pokoju obok rozległ się płacz. Odłożyłam kartkę na swoje miejsce, wytarłam oczy i poszłam zobaczyć Darcy. Gdy ją zobaczyłam znów chciało mi się płakać. Mała strasznie go przypominała. Te pięknie zielone oczy i dołeczki. Dla niej nie mogłam się poddać. Postanowiłam poczekać na jakiś znak od ukochanego. Wzięłam dziewczynkę na ręce i próbowałam uspokoić. Po kilku minutach śpiewania kołysanek zasnęła. Ja wyszłam z jej pokoiku i weszłam do sypialni. Wzięłam jedną z ramek, w której znajdowało się nasze wspólne zdjęcie. Dzień, w którym wyznaliśmy sobie miłość. Znów zaczęłam płakać. Po około godzinie zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest to pierwsza część dwu- lub trzyczęściowego imagina :)

niedziela, 21 października 2012

Imagin 3

Jak codziennie o tej porze wychodziłem na zakupy. Nigdy nie sądziłem, że ten dzień zupełnie zmieni moje życie. Ale los płata nam figle.
Pożegnałem się z domownikami i wyszedłem z mieszkania. Zjechałem windą na dół i skierowałem się w stronę Tesco. Wszedłem do środka i włożyłem do wózka
najpotrzebniejsze rzeczy. Poszedłem do kasy, zapłaciłem i wyszedłem ze sklepu. I wtedy moje życie zmieniło się diametralnie, a wszystkie wspomnienia wróciły.
Wpadłem na jakąś kobietę. Chciała wejść do sklepu. Wywróciła się. Chciałem pomóc jej wstać i przeprosić. I wtedy ją rozpoznałem, W moich oczach można było zobaczyć przerażenie.
Znowu w Jej - zdziwienie. Podałem Jej rękę w celu podniesienia Jej z asfaltu. Ona chwyciła ją i się podniosła.
- Dziękuję. - zaczęła rozmowa, a ja chciałem z tamtąd uciec. Ale nie mogłem. Miałem tyle pytań, na które chciałem znaleźć odpowiedź.
- Nie ma za co. - powiedziałem, próbując nie patrzeć Jej w oczy.
- Co za miła niespodzianka. - nie patrzyłem na nią, ale widziałem, że się uśmiechnęła.
- Niezbyt miła - mruknąłem pod nosem.
- Słucham ?
- Nie nic.
- Co u Ciebie słychać ? - spytała jak gdyby nigdy nic.
- Dlaczego ? - wypaliłem i wreszcie na nią spojrzałem. Zmieniła się, ale ja zawsze ją rozpoznam.
- Co ? - spojrzała na mnie zdziwiona.
- Dlaczego to zrobiłaś ? Dlaczego nas zostawiłaś ? - spytałem przez zaciśnięte zęby. W oczach miałem łzy.
- Bo musiałam. Nie miałam innego wyboru. - w jej oczach można było dostrzec wyrzuty.
- Miałaś inny wybór ! Mogłaś zostać z nami ! - niemalże krzyczałem.
- Ty nic nie rozumiesz ! Bałam się.
- Ciekawe niby czego ? - spytałem z ironią i złością w oczach.
- Życia.
- Przeżyłaś dwadzieścia lat. I dopiero w tedy zaczęłaś się bać życia ? I dlatego musiałaś zostawić mnie z nowo narodzonym dzieckiem ?
Ty nawet nie wiesz jak nazywa się Twój własny syn. Ty nawet nie wiesz czy żyje ! Ale jak widzę nie interesowało Cię to przez całe pięć lat. Po co wróciłaś ?
- Bo zrozumiałam, że popełniłam błąd.
- Trochę za późno. I co masz teraz zamiar zrobić ?
- Spotkać się z synem i błagać Cię o wybaczenie.
Miałem ochotę ją wyśmiać gdy to usłyszałem, ale postanowiłem zachować powagę. Nie rozumiałem jak można zrobić coś takiego i prosić o wybaczenie. Postanowiłem jednak dać jej szansę. Przecież ją kochałem. Byiśmy ze sobą trzy lata. Ona zaszła w ciążę,
urodziła i uciekła. I nagle tak sobie pojawiła się w moim poukładanym już życiu po pięciu latach nieobecności. Dla mnie to było śmieszne, ale nadal żywię do Niej jakieś uczucie. Minimalne, ale czuję. Mimo, iż mam kogoś innego.
- Dobrze, ale pamiętaj David nie wie, że jesteś jego matką. Myśli, że jest nią Mary. Planujemy z nią ślub.
- A więc nazywa się David. - pomknęła wzrokiem gdzieś w dal.  Nagle odwróciła głowę i spojrzała na mnie. - Znalazłeś nową ? - opuściła głowę. - Gratuluję . Mam nadzieję, że jesteś z nią szczęśliwy.
- Dzięki. - spojrzeliśmy na siebie i nie odzywaliśmy się. - Idziemy ? - spytałem by rozluźnić atmosferę.
- Jasne. - podniosłem zakupy z asfaltu i prowadziłem Ją w stronę wielkiego bloku. Weszliśmy do windy i pojechaliśmy na jedenaste piętro. Wprowadziłem ją do mieszkania.
- Wróciłem ! - krzyknąłem, a zza drzwi wybiegł pięciolatek.
- Tato ! Tato ! Kupiłeś mi żelki ?
- Ależ oczywiście. - podałem mu słodycze. - Proszę ! Smacznego.
- Dziękuję. A co to za pani ? - spojrzał na Nią. Stała za mną i wpatrywała się w David'a.
- Cześć David. Ja jestem... - przerwałem jej, ponieważ bałem się, że powie mu prawdę.
- Ta Pani jest Twoją ciocią. Przyjechała Cię odwiedzić, bo dawno Cię nie widziała.
- Ciocia ! Ciocia !
- David idź do mamy. Ja muszę z ciocią porozmawiać.
- Dobrze. Pa ciocia !
- Pa skarbie.
Gdy mały poszedł do Mary zwróciłem się do Niej.
- Możesz przychodzić kiedy chcesz, ale pamiętaj - David ma dowiedzieć się prawdy w swoim czasie.
- Dobrze. Ja już pójdę. Wyjaśnij sobie wszystko z Mary.
- Taki miałem zamiar. - zaśmiałem się, a Ona to odwzajemniła.
- Zapomniałabym. Niall...
- Tak ?
- Dziękuję za wybaczenie. - uśmiechnąłem się i zamknąłem za Nią drzwi.

Imagin 2

- Na pewno chcesz to zrobić ? - dopytywałem.
- Tak. - odpowiedziała niewzruszona, jakby nie wiedziała co ją czeka.A było wręcz przeciwnie.
Zapaliłem silnik i odjechałem z pod jej domu. Bałem się, cholernie się bałem. Wiedziałem, że ten okres będzie dla nas bardzo trudny.
Modliłem się, żeby nas nikt nie odnalazł. Spojrzałem na nią. Bała się. Nie okazywała tego, ale się bała. Skąd wiem ?
Za długo ją znam i za bardzo ją kocham, żeby nie wiedzieć. Serce waliło mi niemiłosiernie.Ciągle miałem wrażenie, że ktoś nasz śledzi.
- Gdzie jedziemy ? - zapytała po kilku minutach ciszy.
- Sam nie wiem. Muszę pomyśleć.
- To myśl szybciej. Proszę.
- Postaram się. - Spojrzałem w jej piękne zielone oczy. A Ona w moje.
- Kocham Cię. - wymusiłem uśmiech, co było dla mnie trudne w tej chwili. Lecz wiedziałem, że za kilka dni wszystko będzie dobrze.
- Ja Ciebie też.
Włączyłem radio. Z głośników płynęły dźwięki "Wehikułu czasu". Piosenka była idealna na panujący nastrój.Skręciłem w prawo kierując się na ślepą uliczkę.
Wiedziałem, że nikogo tam nie będzie. Często właśnie w tym miejscu spotykałem się z Nią. Wyłączyłem silnik i wyszedłem z samochodu.
Ona zrobiła to samo. Oboje usiedliśmy na masce czarnego BMW. Ten samochód zawsze mogłem zmienić na jakiś lepszy, ale nigdy tego nie zrobiłem.
To w tym samochodzie wyznaliśmy sobie miłość i pierwszy raz się pocałowaliśmy. Nie był on najlepszym samochodem na świecie, ale wspomnienia w nim zawarte są takie.
- I.. Co teraz ? - spytała.
- Nie mam zielonego pojęcia. - łza spłynęła po moim policzku. Szybko ją wytarłem by jej nie zobaczyła. Miałem szczęście. Wzrok miała odwrócony w przeciwną stronę.
- Boję się. - Odwróciła głowę w moją stronę, a w oczach miała łzy. Przytuliłem ją.
- Ja też się boję. Ale nie martwmy się, wszystko będzie dobrze. Obiecuję. - pocałowałem ją, a Ona odwzajemniła pocałunek.
- Wyjeżdżamy z tego miasta. Jedziemy do Zayn'a. Przenocujemy tam. A później wylatujemy za granicę.
- Ale gdzie ?
- Jeszcze nie wiem. Pomyślimy u Zayn'a jakie miejsce będzie najodpowiedniejsze.
- Kochanie...
- Tak ? - spytałem spoglądając na nią błagająco.
- Ufam Ci.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę mieszkania mojego starego znajomego. Kiedyś pomogłem Zayn'owi, więc teraz on jest mi winny przysługę.
Modliłem się, żeby nie zmienił miejsca zamieszkania. Wtedy było by już po nas. Jechaliśmy do jego mieszkania około dwóch godzin. Ona zasnęła gdy byliśmy już w połowie drogi.
Gdy dotarliśmy wziąłem ją na ręce by nie móc jej budzić. Wyglądała tak słodko jak spała. Zadzwoniłem do drzwi i na moje, nasze szczęście Zayn był w domu.
- To Ty ? - zapytał "przyjaciel". Miałem wrażenie, że mówi to takim tonem jakbym zginął i nagle zmartwychwstał.
- Cześć.
- Kto to ? - spojrzał na Nią.
- Mój świat. - na te słowa Zayn zaśmiał się. Pewnie dlatego, że gdy ostatni raz się z nim spotkałem, a było to około trzech lat temu, powiedziałem, że nigdy się z nikim nie zwiążę.
- A więc... Co się stało, że po trzech latach przychodzisz do mnie ? I to jeszcze ze swoim światem?
- Mamy problem.
- Który polega na?
- Stary, uciekamy przed naszymi rodzicami, którzy nie akceptują naszego związku.
- A co ja mam do tego ?
- Masz u mnie dług. - uśmiechnąłem się do niego, a on zrobił dokładnie to samo.
- No tak. Zapomniałem. To może wejdziecie.
- Z przyjemnością - zaśmiałem się cicho. Po raz pierwszy dzisiaj.
Położyłem Ją na kanapie i poszedłem do kuchni, gdzie już był Zayn. Usiadłem na krześle i przyglądałem mu się jak krząta się po kuchni.
- Chcesz herbatę ?
- Tak.
Zayn wyciągnął dwa kubki włożył tam worki z liśćmi herbacianymi, wlał wodę do czajnika, po czym postawił ją na kuchence i zapalił ją.
Wykonawszy wszystkie czynności usiadł na krześle stojącym naprzeciwko mnie.
- Więc jak mam Wam pomóc ?
- Chcemy tylko zostać tu na jedną noc i skorzystać z komputera.
- To da się załatwić. Chodź, pokarzę Ci Waszą sypialnię. - Wyszliśmy z kuchni i skierowaliśmy się po schodach w górę. Weszliśmy do drugiego pokoju od strony schodów.
- Przytulnie.
- Dzięki, jedno, podwójne łóżko wystarczy ?
- Tak, dzięki. A co z komputerem ?
- Jest na dole.
- Okej. - wyszedłem z pokoju i zeszedłem na dół. Na biurku leżał komputer. Włączyłem go i włączyłem przeglądarkę.
Niestety, żeby zamówić bilety musiałem Ją obudzić. Podszedłem do niej i zacząłem Ją lekko poszturchiwać.
- Ej mała, obudź się. Jesteśmy na miejscu. - Ona rozciągła się i usiadła.
- Gdzie jesteśmy ?
- U Zayn'a. Mam pytanie ?
- Tak ?
- Gdzie byś chciała zamieszkać.
- Ej, właśnie mi się coś przypomniało. Moja ciocia z którą byłam bardzo zżyta mieszka w Polsce. Zadzwonię do niej.
Ona wyszła gdzieś i zadzwoniła do cioci. Rozmawiała z nią około dziesięć minut. Weszła do pokoju rozpromieniona.
- Lecimy do Polski! - uśmiechnęliśmy się do siebie. Zamówiłem bilety na jutro, na godzinę dwunastą. Pokazałem jej naszą "sypialnię" i poszliśmy spać.
Nazajutrz zjedliśmy śniadanie, podziękowaliśmy Zayn'owi za gościnę i pojechaliśmy na lotnisko. Już za dwie i pół godziny będziemy bezpieczni.
Wsiedliśmy do samolotu i momentalnie zasnęliśmy. Śniło mi się, że wszyscy żyjemy w zgodzie. Szkoda, że tylko śniło.
Na szczęście lot minął nam szybko. Tak samo jak droga do Jej cioci - Margaret. Ona wszystko jej wyjaśniła, a ciocia bez problemu nas przyjęła.
Oczywiście obiecała, że Jej rodzicom nic nie powie.
                                                          * Dwa miesiące później *
Nasze życie jest o wiele lepsze niż dwa miesiące temu. Przez pierwsze tygodnie mieszkaliśmy z Margaret, ale teraz mamy własne mieszkanie. Znaleźliśmy pracę.
Teraz jestem w domu i czekam na Nią. Wreszcie weszła do mieszkania z uśmiechem na twarzy, Od razu poprawił mi się humor.
- Co Cię tak cieszy ? - spytałem.
- Jak się dowiesz to też będziesz się cieszył.
- No to mów ! - poganiałem ją.
- Będziesz tatą ! - odebrało mi mowę. Byłem teraz najszczęśliwszym facetem na ziemi. Podniosłem Ją, przytuliłem i okręciłem kilka razy.
- Cieszysz się ? - spytała.
- Boże ! I to jeszcze jak. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też Harry. Już nic nam nie stanie na drodze do prawdziwej miłości. - uśmiechnąłem się i zatopiłem w Jej ustach.

piątek, 19 października 2012

Imagin 1

"Nienawidzę Cię! Rozumiesz?! Nienawidzę! Masz chociaż jakieś wytłumaczenie na to co zrobiłeś?! - Chłopak nie odezwał się tylko spuścił wzrok. - Tak myślałam. Koniec z nami. Z dziećmi nie będziesz miał żadnych kontaktów. Obiecuję! - W tym momencie ukochany spojrzał na mnie ze zdziwieniem w oczach. - Co?! Z jakimi dziećmi. Przecież my mamy tylko Katy! Czy... Ty... Czy ty jesteś w...? - Tak jestem w ciąży. Byłam dziś u lekarza, ponieważ źle się poczułam. Miałam Ci powiedzieć jak wrócę, ale ujrzałam nieco niemiły widok, jak miziasz się z tą całą Perrie. Jeżeli wolałeś ją mogłeś mi to od razu powiedzieć, a nie najpierw robić dwójkę dzieci, a potem zdradzać. Z resztą nie ważne. Idę się spakować. - Szybko pobiegłam do naszej byłej już sypialni. Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Zayn stał w przejściu i założonymi rękoma gapił się na mnie. Nie robił nic by mnie powstrzymać. To zabolało. Gdy zapięłam spakowaną już walizkę usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. A ten idiota tak bezczelnie wyszedł z pokoju. Wzięłam walizkę i poszłam do pokoju córeczki. Spakowałam ją, ubrałam, po czym sama ubrałam płaszcz i buty. Wyszłam z naszego, jeszcze chwilę temu, wspólnego domu i zadzwoniłam po taksówkę, która po chwili przyjechała. Podałam mu adres mojego starego mieszkania, do którego ma mnie zawieść. Po drodze myślałam, co by było, gdybym przyszła później. Pewnie leżeliby nadzy na naszej kanapie, pod naszym kocem. Myśląc o tym łza spłynęła po moim policzku. Szybko wyrzuciłam tę myśl z głowy. Po kilku minutach byliśmy pod 5-piętrowym blokiem. Podziękowałam taksówkarzowi, zapłaciłam mu i razem z 6-latką wjechałam windą na ostatnie piętro. Weszłyśmy do mieszkania. Rozebrałam Katy i położyłam ją spać, po czym sama zalana łzami zrobiłam to samo. Kolejne dni mijały mi tak samo: płacz, romansidła, obiad, zabawa z córką, sen, płacz, romansidła, obiad, zabawa z córką, sen itd. Pewnego dnia stara znajoma dowiedziała się, że rozstałam się z Malikem, więc wyciągnęła mnie na imprezę. Zamówiłam opiekunkę dla małej i postanowiłam zaszaleć. Nie powinnam tego robić, bo jestem w ciąży, ale dzięki temu zapominałam o problemach. Do domu wróciłam skacowana. Kolejna ostra impreza miała miejsce dwa dni potem. Na tej zaszalałam trochę bardziej. Więcej wypiłam, ale też coś wypaliłam i wciągnęłam. Na takie imprezy chodziłam co dwa dni, przez 2 tygodnie, Katy zostawiając pod opieką opiekunki. Ostatniej imprezy doszło do wizyty w szpitalu i płukaniu żołądka. Przez to straciłam też dziecko. Nie przejmowałam się tym i chodziłam na kolejne imprezy. Opiekunka zdenerwowała się bo brakowało mi pieniędzy i jej nie płaciłam. Zadzwoniła na policję i do Opieki Społecznej. Zabrali mi kolejne dziecko. Wtedy się załamałam, choć nie zrezygnowałam z alkoholu i narkotyków. Po 3 miesiącach od rozstania miałam niespodziewanego gościa. Był nim Zayn. Miał do mnie pretensje o to wszystko co zrobiłam. Ja nie chciałam go słuchać. Więc rozbiłam pustą butelkę po wódce i odłamkiem szkła na jego oczach zaczęłam się ciąć. On powstrzymywał mnie, lecz ja nie dałam za wygraną i skoczyłam z piątego piętra. On nie umiał w to uwierzyć i zrobił to samo co ja. Już do końca żyliśmy razem w kłótniach."

Obudziłam się zlana potem. Przez to obudziłam też Zayn'a. Zaczęłam płakać. On tylko mnie przytulił i zaczął uspokajać, mówiąc, że to tylko zły sen. Poszłam do pokoju Katy, sprawdzić czy wszystko O.K. Wróciłam do sypialni i zasypiałam przy Zayn'ie czując jego dłoń na moim zaokrąglonym brzuchu.